Calzone- mój pierwszy wypiek w nowej kuchni

Znowu narobiło mi się zaległości z wpisami. Ale to nie dlatego, że nic nie piekę. To dlatego, że w końcu mam swoją upragnioną kuchnię i mogę piec i piec. Ale nie tylko. Gotuję obiady. Dwudaniowe. I z deserem. Bo uwielbiam moją kuchnię, gdzie zatracam się w przyjemności przygotowywania jedzenia.

Dziś na odmianę będzie coś na słono, co możemy przygotować na obiad, kolację lub jako coś do wszamania. Zapraszam na Calzone z mozzarellą. Jak powiedział mój mąż: to taka pizza inaczej.

 

Calzone

Ciasto:

- 7 g suszonych drożdży

- ½ łyżeczki cukru

- 1 szklanka letniej wody

- 2 łyżki oleju

- 2 ½ szklanki mąki

- 1 ½ łyżeczki soli

 

Nadzienie:

- 200 g mozzarelli

-200 g szynki

- 2 pomidory

- kilka świeżych listków bazylii ( można użyć suszonej)

 

Drożdże mieszamy z cukrem i wodą. Odstawiamy na ok. 7 minut, by drożdże się spieniły. Dodajemy olej, sól i mąkę. Mieszamy, aż powstanie zwarta bryła ciasta. Wyjmujemy je na oprószony blat i wyrabiamy przez 8 minut, aż ciasto będzie gładkie i elastyczne. Wyrobione ciasto przekładamy do natłuszczonej miski i przykrywamy ściereczką. Odstawiamy w ciepłe miejsce, by podwoiło swoją objętość. Gdy ciasto wyrośnie uderzamy je pięścią.

Mozzarellę, szynkę i pomidory kroimy na cienkie plastry.

Ciasto dzielimy na 6 części. Z każdej części robimy kulę, którą wałkujemy na okrągły placek.

Na połowie każdego krążka układamy plastry szynki, sera i pomidora. Posypujemy bazylią, doprawiamy solą i pieprzem. Ciasto składamy na pół i sklejamy, tak jak pieroga. Przenosimy na natłuszczoną blachę.

Pieczemy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 240 stopni.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.