Serniczek na Święta

Zbliżają się Święta, wiele osób szuka ciekawych przepisów, najlepiej na sernik. Bo co święta, trzeba upiec jakiś sernik. Tak jest u mnie w domu i pewnie u Was też. Więc ja dziś umieszczam przepis na taki wypiek z ciasteczkami Oreo. Wiem, że takich ciast jest dużo w sieci, ale warto wypróbować, bo jest pyszny :) Ja nie przepadam za samymi ciastkami, dla mnie nie ma w nich nic nadzwyczajnego, chętnie wybieram zamiast nich inne markizy. Jednak jako dodatek do wypieków, współtworzą dosyć ciekawy smak.

2224

Sernik z Oreo

Spód:

- 20 dag ciasteczek Oreo

- 3 łyżki masła

Ciasteczka rozdrabniamy blenderem, masło topimy. Składniki mieszamy ze sobą. Powinniśmy uzyskać masę przypominającą konsystencją mokry piasek. Keksówkę o wymiarach 10×32 wykładamy papierem do pieczenia, wsypujemy przygotowaną mieszankę, rozprowadzamy po całym dnie i lekko dociskamy. Wkładamy do lodówki na 1 godzinę.

2215

Masa serowa:

- 90 dag twarogu

- 1  szklanka śmietanki 30 %

- 1 szklanka cukru

- 3 jajka

- 2 żółtka

- 2 łyżki mąki ziemniaczanej

- 1 łyżka mąki pszennej

2199

Ponadto:

- kilka ciasteczek Oreo

 

Ser mielimy. Śmietankę ubijamy. Jajka, żółtka, cukier i mąkę mieszamy ze sobą, dodajemy ser. Gdy składniki się połączą dodajemy śmietankę i delikatnie mieszamy. Masę wylewamy do keksówki, równamy powierzchnię i układamy ciasteczka, tak, by nie powpadały do masy. Pieczemy ok 70 minut w piekarniku nagrzanym do temperatury 150 stopni. Ciasto studzimy w uchylonym piekarniku. Gdy jest już zimne, wkładamy do lodówki na kilka godzin.

 2179

 

I na koniec moja przeszkadzajka:)

2203

Piękne zdjęcia: Marta Filipowicz/ mia-art.pl

Do głosowania!

Wiem, że Internet ma wielką moc. Od niedawna widzę to na moim przypadku. Słyszeliście na pewno  o konkursie na Blog Roku. Mój blog też bierze w nim udział. Od wczoraj można głosować na mój blog. Wystarczy wysłać smsa. Jeśli chcielibyście mi pomóc to zapraszam do głosowania ;)

socialimgtw

Przy tej okazji napiszę coś o zmianach w moim blogowym życiu. Ostatni rok to dla mnie czasem wielkich zmian. Stałam się bardziej rozpoznawalna, pojawiło się małe grono osób, które często do mnie zaglądają i zostawiają po sobie ślad w formie komentarza. W czasie świąt pojawił się o mnie artykuł, a także zaproszono mnie do radia. Moje wypieki na stałe zagościły na spotkaniach rzeszowskich Karotek. A blogowe wpisy od jakiegoś czasu pojawiają się także na stronach Biznes i Styl. Do tego zaczęłam nałogowo wypiekać torty na specjalne okazje. Tak sobie myślę, że za rok będzie jeszcze lepiej. I tego sobie życzę :)

blogroku2014-logo2

Tort mandarynkowy dla Znerwicowanej

Coraz częściej piekę torty na specjalne zamówienie dla znajomych.  Często to ma być wypiek odpowiadający zainteresowaniom solenizanta. Czasem jest to tort w kształcie koła – dla fana motoryzacji, lub niebieski mundur- dla pana policjanta. Dla maluszków zarezerwowane są kotki i inne zwierzaczki. Raz do roku, w dniu moich urodzin, taki tort należy się też dla mnie.  Chociaż urodziny miałam dwa tygodnie temu, dziś podzielę się z Wami kawałkiem tortu :)

10624914_920204308012864_171559155572514162_n

Tort mandarynkowy

Biszkopt:

- 9 jaj

- 1 ½ szklanki cukru

- 7 łyżek oleju

- 3 ½ łyżki kakao

- 1 ½ łyżki proszku

- ½ łyżeczki sody

- 1 ½ szklanki mąki

Białka ubijamy, dodajemy po łyżce cukru. Następnie dodajemy żółtka i olej. Przesiewamy kakao, proszek, sodę i mąkę. Wszystkie składniki mieszamy. Wylewamy na tortownicę o średnicy 27 cm i pieczemy w 180 stopniach przez 40 minut.

Wystudzone ciasto koimy na trzy blaty.

10409769_920204288012866_1500394282137213777_n

Ciasto kruche:

-3/4 mąki pszennej

- 50 g masła

- 1 żółtko

- 4 łyżki cukru

Z podanych składników zarabiamy ciasto. Wylepiamy nim tortownicę. Pieczemy 30 minut w temperaturze 175 stopni.

 

Masa:

- 750 g śmietany 30%

- 6 łyżek cukru pudru

- 1 łyżka żelatyny

- 2 małe puszki mandarynek ( po  312 g )

- słoiczek dżemu brzoskwiniowego ( 270 g)

Mandarynki odcedzamy. Sok pozostawiamy , by nasączyć biszkopt.

Żelatynę rozpuszczamy w małej ilości wody. Studzimy. Śmietanę ubijamy na sztywno. Dodajemy cukier i żelatynę.

11357_920204301346198_8545090949002746116_n

Przedkładanie. Kruche ciasto umieszczamy na paterze. Smarujemy je warstwą dżemu, Przykrywamy pierwszym blatem biszkoptu i lekko dociskamy. Połowę śmietany nakładamy na biszkopt, rozkładamy równomierne połowę owoców, lekko je wbijając. Nakładamy drugi blat biszkoptu, nakładamy masę i mandarynki. Przykrywamy pozostałym biszkoptem.

Dekorujemy według uznania.

Blog Roku 2013

Dziś będzie wpis bez przepisu. A to dlatego, że mój blog bierze udział w konkursie na Blog Roku. Wiem, że prowadzę tego bloga od niedawna, jednak już zauważyłam sporą liczbę stałych „zaglądaczy”. I tu moja prośba do Was. Jeśli podoba Wam się mój blog i smakują Wam wypieki z moich przepisów, to proszę Was o zagłosowanie na mój blog.

blogroku2013-logo-1

Jeśli chcecie zagłosować, wystarczy wysłać sms-a o treści: C00272 na numer: 7122.

Koszt jednego sms-a to 1,23 zł.

Jeśli nie jesteście pewni, czy warto zagłosować, to może przekonam Was tym, że dochód z sms-ów przeznaczony jest na słuszny cel: dla łódzkiej fundacji Gajusz, która prowadzi hospicjum dla dzieci osieroconych. Jeśli chcecie pomóc mnie i dzieciakom to bierzcie telefony w ręce i ślijcie sms-y.

Pamiętajcie, że każdy głos jest dla mnie na wagę złota :)

Zapach pomarańczy

Ostatnio wzięłam się za wypróbowanie kilku przedświątecznych przepisów na muffinki. Były to między innymi muffinki z cynamonem, muffinki piernikowe… a także, te muffinki z dodatkiem soku pomarańczowego i kandyzowanej skórki. Według mnie, nic tak nie kojarzy się ze świętami jak zapach pomarańczy.

muffinki-pomaranczowe

Muffinki z pomarańczą

Składniki:

- 170 g masła

- ¾ szklanki cukru

- 3 jajka

- 1 szklanka mąki

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego

- sok z ½ pomarańczy

- 50 g drobinek czekoladowych

- 50 g kandyzowanej skórki pomarańczy

 

Proporcje na 14 sztuk.

Ważne jest, by wszystkie składniki miały temperaturę pokojową.

Masło ucieramy z cukrem na gładką masę. Wbijamy pojedynczo jajka. Dodajemy przesianą mąkę, proszek, sok pomarańczowy i aromat waniliowy. Na koniec dajemy drobinki czekoladowe i skórkę pomarańczy. Mieszamy łyżką do połączenia się składników.

Nakładamy ciasto do papierowych papilotek, mniej więcej do ¾ ich wysokości. Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez 20 minut. Po tym czasie należy sprawdzić za pomocą patyczka, czy babeczki są upieczone.

Żelki dla Mikołaja

Podobno niektóre dzieci w noc, kiedy ma przyjść Święty Mikołaj zostawiają ciasteczka i szklankę mleka. U mnie w domu nigdy nie było takiego zwyczaju. Postanowiłam to trochę przełamać i zrobiłam coś specjalnie dla Mikołaja ;) …żelki. Może nie kojarzą się z zimą i świętami. Ale znacie kogoś, kto nie lubi żelków? Ja nie.

 

Domowe żelki

-150 ml soku lub odgazowanej coca-coli

-6 łyżeczek żelatyny ( 20 g)

- 2 łyżki cukru

- sok z ½ cytryny

Sok podgrzewamy i rozpuszczamy w nim cukier. Żelatynę rozpuszczamy w 1/3 szklanki ciepłej wody. Do żelatyny wlewamy ciepły sok i sok z cytryny. Mieszamy. Gotowy płyn wlewamy do silikonowych foremek, studzimy i wkładamy do lodówki na godzinę.

Z każdej porcji wychodzi ok 30  sztuk żelków- dwie foremki sylikonowe.

Moje żelki przygotowałam z coca- coli, soku marchewkowego, soku z czarnej porzeczki i zielonej multiwitaminy.

Imprezowe krakersiki

Tym razem dla odmiany zaproponuję coś na słono. Przepis zapożyczyłam z bloga pani Doroty, której przepisy inspirują mnie do tworzenia własnych wypieków. Poniższy przepis jest lekko zmodyfikowany.

Upiekłam te krakersiki i stwierdzam, że mogłabym je chrupać bez końca. Mają lekko serowy smak i są kruchutkie. Idealne na imprezę, i można je upiec nawet dwa dni wcześniej. Już wymyśliłam, że następnym razem upiekę je w wersji pikantnej- z papryką!

 

Krakersiki

Składniki:

- 2 szklanki mąki pszennej

- 1 łyżeczka soli

- płaska łyżeczka sody oczyszczonej

- 2 łyżeczki cukru

- 10 dag masła

- ½ szklanki wody

- 15 dag startego sera żółtego ( najlepiej cheddar)

 

Ponadto:

- kilka łyżek ziarna sezamu

 

Wszystkie składniki umieszczamy w misce i wyrabiamy ciasto. Przykrywamy folią i wkładamy do lodówki na godzinę.

Schłodzone ciasto wałkujemy na grubość ok 1 mm. Wykrawamy kształty krakersików. Możemy to zrobić za pomocą noża do pizzy lub gotowej foremki. Krakersy przenosimy na wyłożoną papierem do pieczenia blachę. Ciasto nakłuwamy widelcem i posypujemy sezamem.

Pieczemy 5- 10 minut w temperaturze 220 stopni.

Sernik… bez sera

Nie byłam przekonana do tego przepisu. Bo jak to? Sernik bez sera? Po upieczeniu ciasta zrozumiałam, że nie chodzi o to, by naśladować smak szukając środków zastępczych. To ciasto wygląda jak sernik, ale to coś całkiem innego. Ale jest pyszny. A przecież chodzi o to, żeby było smaczne :)

 

 

Sernik bez sera

Ciasto:

- 3 szklanki mąki

- 1 margaryna

- 5 żółtek

- 1 szklanka cukru

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

 

Masa:

- 1l śmietany 18 %

- 2 opakowania budyniu śmietankowego

- kilka kropel aromatu waniliowego

- 1 szklanka cukru

- 5 białek

 

Składniki na ciasto zarabiamy. ¼ ciasta odkrawamy i wkładamy do zamrażarki. Resztę ciasta chłodzimy w lodówce przez 30 minut. Po tym czasie ciasto wałkujemy i wykładamy na blachę do pieczenia.

Przygotowujemy masę. Białka ubijamy z cukrem. Śmietanę mieszamy z aromatem i budyniem. Dodajemy pianę i delikatnie mieszamy. Wykładamy na ciasto. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i pieczemy 25 minut.

Po tym czasie ścieramy na wierzch część pozostałego ciasta i wkładamy ponownie do piekarnika na 25 minut.

Tatrzańskie szarlotki

Ponad tydzień przerwy. Stęskniłam się za moim blogiem. A z tego wszystkiego narobiło mi się zaległości z dodawaniem przepisów na bieżąco.  Nakręca mnie to jeszcze bardziej do działania i oczywiście do pieczenia ;).

Przerwa nie była spowodowana jakimkolwiek lenistwem. Wręcz przeciwnie! Chociaż byłam na urlopie to nie spędziłam tego czasu na leżakowaniu. To był aktywny wyjazd. Dużo chodzenia. Po dolinka, góreczkach i od schroniska do schroniska. Wyższe góry zostawiłam sobie na kolejny wyjazd.

Myśląc o stronach Znerwicowanej Żony postanowiłam zrobić porównanie szarlotek ze schronisk w Tatrzańskim Parku Narodowym. Miałam dzięki temu motywacje, żeby dojść do celu i nagrodzić moją wytrwałość. Zostałam nawet nazwana hipsterem, bo robię zdjęcia jedzenia, a później umieszczam je w internecie. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że nie jestem jedyną osoba, która to robi. Gdy byłam w jednym ze schronisk jakaś kobieta też robiła zdjęcie szarlotki! Widzicie, to jednak uzależnia.

Oto krótka relacja z mojej smakowitej wyprawy.

Dzień I.

Dolina Chochołowska- Schronisko

Jeśli chodzi o szarlotkę, to przywitała mnie mega porcja w wersji z cukrem pudrem. Była jeszcze taka ze śmietaną i konfiturą borówkową, ale mój mąż stwierdził, że uboższa wersja będzie mi bardziej smakowała, I oto ona:

Razem z herbatą w moim piechurskim kubeczku smakowało wyśmienicie ;)

Dzień II.

Hala Gąsienicowa i Schronisko Murowaniec

W tym miejscu zjadłam lekko kwaśną szarlotkę z kruchym ciastem. Podawana tylko w wersji ubogiej z cukrem pudrem. I tutaj minus…na papierowym talerzyku. Za to porcja dość duża i po dotarciu do tego schroniska zjadłam ją ze smakiem :)

Dzień III.

Dolina Kościeliska- Schronisko na Hali Ornak

Niestety nie mam zdjęcia ciasta.- złośliwość telefonów dotykowych ;(

Szarlotka w wersji podstawowej z cukrem pudrem. W wersji mega: polana słodką śmietaną, posypana cynamonem, cukrem pudrem i kawałkami startej czekolady. Do tego malutkie kawałeczki kandyzowanej pomarańczy. Przyozdobiona kilkoma malinkami. Byłam pod wrażeniem!

Tego dnia zasłużyłam ponoć na dwie szarlotki. Ta druga zjedzona przy kawie w Gospodzie Harnaś- Kiry.

Podawana tylko w wersji cukrem pudrem. Miała ciekawe nadzienie. Lekko twarde jabłka starte na tarce, brzoskwinię i gruszkę pokrojone na malutką kostkę. Pod górną warstwą ciasta lekko posypana cynamonem. Idealna do Latte.

Dzień IV.

Schronisko nad Morskim Okiem.

Co prawda szarlotka była przeciętna, ale za to widoki… ;) Zjadłam ze smakiem popijając herbatą z cytryną.

I następne tego dnia ciacho:

Karczma Giewont – Miejsce do którego powracamy za każdym razem, gdy jesteśmy w okolicach. Gorąco polecam ze względu na kwaśnicę, którą tam podają.

Szarlotka była lekko kwaśna. Podana z lodami i bitą śmietaną. I tu duży plus, bo na ciepło. Zjedzona w towarzystwie grzanego wina. To tak na początek udanego wieczoru!

 

Dzień V.

Karczma Czarny Staw, Zakopane.

 

Moim oczom ukazała się szarlotka na ciepło z lodami, bitą śmietaną i polewą czekoladową. Jabłka bardzo miękkie, chyba wcześniej podprażone. Dodatkowo z kawą Latte.

To ostatnie ciacho na koniec mojego wakacyjnego wyjazdu. Pięknie  wyglądało, dobrze smakowało i było zjedzone w dobrym towarzystwie ;)

Niestety musieliśmy szybciej wrócić niż to planowaliśmy i nie miałam czasu by zajrzeć do Małej Szwajcarii. To miejsce mnie zauroczyło od pierwszego razu, kiedy tam byłam :o) Obiecałam sobie, że jeszcze w tym roku tam zajrzę.

I to by było na tyle. Pozostały piękne wspomnienia i strach przed niedźwiedziami…