Wielkanocne koszyczki

Gdzieś podpatrzyłam takie piękne koszyczkowe ciasteczka, ale nie miałam przepisu. Więc go sobie sama wymyśliłam :) Wystarczy kruche ciasto i dobra masa, do tego kilka ozdóbek kojarzących się z Wielkanocą. I gotowe!

Niestety, muszę się przyznać do małej porażki :/ Ozdóbki do moich babeczek zrobiłam z masy cukrowej, a masą, którą wypełniłam babeczki była bita śmietana z galaretką. Dopiero później przeczytałam gdzieś, że masa cukrowa i bita śmietana to nie jest dobre połączenie. Kolorowe figurki po niedługim czasie zaczęły się lekko topić… Wystarczyło zrobić masę budyniową i problemu by nie było. Mądry Polak po szkodzie.

Podaję przepis na babeczki, które zrobiłam. Jeśli będziecie robić podobne figurki z masy cukrowej to proponuję napełnić babeczki inną masą. Jeśli zdecydujecie się zrobić Wielkanocne Koszyczki z mojego przepisu, to pamiętajcie, by nie przyozdabiać ich masą cukrową.

img_4900

Wielkanocne koszyczki

Ciasto:

- 1 ½ szklanki mąki

- ¼ szklanki cukru pudru

- ½ łyżeczki soli

- 125 g schłodzonego masła

- 1 jajko

Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy cukier puder i sól. Mieszamy, dodajemy masło. Całość rozcieramy dłońmi aż do powstania mieszanki przypominającej bułkę tartą. Następnie dodajemy jajko i mieszamy do momentu aż utworzy się bryła ciasta.  Ciasto wykładamy na oprószony mąką blat i wyrabiamy aż stanie się gładkie. Tak przygotowane ciasto zawijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na pół godziny. Po tym czasie ¾ ciasta rozwałkowujemy i wycinamy krążki, którymi wykładamy nasmarowane masłem foremki. Z pozostałego ciasta robimy wałeczek i formujemy z niego małe „U”, które będzie stanowiło uszko koszyczka. Układamy na blasze do pieczenia.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni przez około 15 minut.

img_4899

Masa:

- 250 ml śmietany 30%

- galaretka cytrynowa

Galaretkę rozpuszczamy w ¼ szklanki gorącej wody i studzimy. Śmietanę ubijamy i mieszamy z galaretką. Masą wypełniamy wystudzone babeczki. W bitą śmietanę wbijamy ciasto w kształcie „U”.

Babeczki ozdabiamy czekoladowymi jajkami, kolorowymi cukierkami, tak by przypominały małe świąteczne koszyczki.

img_4890

Smak mojego dzieciństwa

W każdej psychoanalizie trzeba powrócić do dzieciństwa, by można było iść dalej. I by dojść do sedna problemu leżącego gdzieś głęboko w podświadomości. Tak więc w moich rozmyślaniach powracam do beztroskich lat. Z dzieciństwem kojarzą mi się takie smaki jak: lody pistacjowe, wafle kajmakowe ,i oczywiście kremówka według przepisu mojej babci, po której odziedziczyłam zamiłowanie do pieczenia i zeszyt z przepisami. Dziś przedstawiam kremówkę, która ma delikatne, rozwarstwiające się ciasto.  A krem to najprostszy do zrobienia budyń.

I mój ulubiony tekst o kremówce:

 ”Znasz kogoś, jak mu powiesz: „ej, chodźmy na kremówki”, to on powie „nie, dzięki stary, nie lubię kremówek”? Kremówki są pycha! (…) Kremówki to jedno z najlepszych ciastek, ja to wiem. Masz chusteczkę? Pociekło mi. Na samą myśl o kremówkach się ślinię”

 

 

Kremówka

Ciasto I:

- 1 szklanka mąki

- 20 dag margaryny

Zarabiamy ciasto. Rozwałkowujemy na kwadrat o szerokości 25-30 cm, układamy na desce i wkładamy do lodówki.

 

Ciasto II:

- 1 szklanka mąki

- 1 żółtko

- 4 łyżki śmietany

Z podanych składników zarabiamy ciasto i rozwałkowujemy na kwadrat o boku 25- 30 cm. Obsypujemy lekko mąką. Wyciągamy ciasto z lodówki i układamy je na II cieście. Oba ciasta zwijamy razem w rulon. Dzielimy na dwie równe części. Każdy kawałek rozwałkowujemy na wielkość blachy do pieczenia. Formy do pieczenia smarujemy lekko tłuszczem i wykładamy na nie ciasto.

Pieczemy w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku około 15-20 minut.

 

Krem:

- 1 ½ szklanki maki

- 4 szklanki mleka

- 1 ½ szklanki cukru

- 5 jaj

- opakowanie cukru waniliowego

3 szklanki mleka gotujemy. Pozostałe składniki mieszamy mikserem. Gdy mleko zacznie się gotować wlewamy pozostałe składniki. Gotując na małym ogniu ciągle mieszamy aż do zgęstnienie masy.

Wystudzony krem nakładamy na jedno ciasto i przykrywamy drugim. Lekko dociskamy. Możemy posypać cukrem pudrem.

Ja uwielbiam ją…

Chociaż przepis miałam od dawna, dopiero teraz upiekłam ją pierwszy raz. I wiecie co? Uwielbiam ją…! Do ciasta marchewkowego już dawno się przekonałam, ale do szarlotki z jabłkiem i gruszką? Na początku pomyślałam, że ktoś napisał ten przepis, żeby nieźle wkręcić osoby, które go wypróbują. Pomyślałam, że upiekę. Najwyżej będzie mieć lądowanie w koszu.

Następnym przepisem, który boję się ruszyć jest ten na ciasto czekoladowe z pomidorami. Ale bądźcie cierpliwi, może niedługo i ono się ukaże na moim blogu :)

 

Ciasto  z jabłkiem, gruszką…. i marchewką

Ciasto:

- 3 szklanki mąki

- 250 g masła

- ½ szklanki cukru

- 1 cukier waniliowy

- 6 żółtek

- 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

 

Nadzienie:

- 1 kg gruszek

- 1 kg jabłek

- 3 marchewki

- 1 opakowanie kisielu cytrynowego

- 1 cukier waniliowy

- ¼ szklanki wody

 

Pianka:

- 2 opakowania kisielu jabłkowego

- 6 białek

- ¼ szklanki cukru

Z podanych wyżej składników zagniatamy ciasto. 1/3 ciasta owijamy w folię i wkładamy do zamrażarki. Pozostałą część wałkujemy i wykładamy nim blachę o wymiarach 28x 24 cm. Ciasto nakłuwamy widelcem.

Jabłka i gruszki obieramy i kroimy na grubsze plasterki. Wsypujemy do garnka i dusimy z dodatkiem wody przez 15 minut. Po tym czasie dodajemy marchewkę startą na tarce, cukier waniliowy i kisiel. Masę studzimy.

Zimne nadzienie wykładamy na ciasto.

Z białek ubijamy pianę i dodajemy cukier. Gdy cukier całkowicie się rozpuści wsypujemy kisiel. Wykładamy na masę owocową. Na wierzch ścieramy na tarce pozostałe ciasto.

Pieczemy 55 minut w temperaturze 180 stopni.

Po ostudzeniu możemy posypać cukrem pudrem.

Więcej takich pozytywnych dni!

Moje ciasta nigdy nie doczekują momentu całkowitego ostudzenia. Związane jest to przede wszystkim z tym, że nie mam silnej woli. Gdy czuję zapach ciasta mam ochotę spróbować jak smakuje i czy się udało.  Czasami  odkrawam kawałeczek od razu po wyjęciu z piekarnika, gdy jest jeszcze gorące. I wtedy niespodzianka, bo ciasto jest jeszcze lelawe i trzeba je jeść łyżeczką. Wtedy moja mina robi się skwaszona i myślę co zrobiłam nie tak? Ale gdy tylko ostygnie nabiera właściwej konsystencji i jest wszystko o.k. A ja wmawiam sobie, że już nigdy nie skosztuje ciasta na gorąco.

Na moje obżarstwo też znalazłam sposób. Wczoraj upiekłam ciasto dosyć późno. O 23.14 wyjęłam je z piekarnika. Miało całą noc, żeby wystygnąć. A ja rozpoczęłam dzień od kawałka świeżego ciasta.

Więcej takich pozytywnych dni!

Ciasto z morelami i budyniową pianką

Ciasto:

- 2,5 szklanki mąki

- 250 g masła

- 2 łyżeczki proszku do pieczenia

- 3 łyżki cukru pudru

- 5 żółtek

 

Pianka budyniowa:

- 5 białek

- 1 szklanka cukru

- 1 opakowanie cukru waniliowego

- 2 opakowania budyniu waniliowego (bez cukru)

- ½ szklanki oleju

Ponadto:

- 500g moreli

Z podanych składników szybko zarabiamy ciasto. Dzielimy je na pięć części. Trzy będą na spód, a dwie na wierzch ciasta. Wszystkie części zamrażamy, lub zostawiamy na noc w lodówce.

Formę do pieczenia wykładamy papierem i ścieramy na tarce trzy części ciasta. Podpiekamy na złoty kolor w temperaturze 200 stopni około 20 minut. Wyciągamy z piekarnika i studzimy.

Ubijamy białka. Dodajemy po łyżce cukru i cukier puder. Miksujemy na najwyższych obrotach. Cały czas mieszając wsypujemy powoli budyń. Na koniec powoli wlewamy olej.

Pianę wykładamy na wystudzony spód. Układamy przepołowione morele środkiem do góry. Na wierzch ścieramy pozostałe ciasto.

Całość pieczemy jeszcze 30-40 minut w 200 stopniach.

Po wystudzeniu ciasto możemy oprószyć cukrem pudrem.